Władze Islandii zarządziły ewakuację wsi i farm w pobliżu Eyjafjallajökull z powodu nagłego wezbrania okolicznych strumieni i rzek. Wzrost poziomu i temperatury wody spowodowany erupcją wulkaniczną pod lodowcem doprowadził do powodzi. Wulkan obudził się pod koniec marca i z każdym tygodniem nasilała się erupcja.
Po ostatnim zetknięciu się lawy z dnem lodowca wybuch z 14 kwietnia doprowadził do emisji w atmosferę chmury pyłów wulkanicznych, która spowodowała zakłócenia lotów na terenie całej północnej Europy.
Najpierw przestrzeń powietrzną zamknęła Islandia, Wielka Brytania, Irlandia i cała Skandynawia. Wkrótce przestały latać samoloty nad Belgią, Holandią, Francją, Danią, czy Niemcami. W piątek, 16 kwietnia przestały przyjmować loty także główne lotniska w Polsce (początkowo najdłużej funkcjonował Rzeszów, ale także i ten port został wyłączony), Czechach, Estonii, Litwy i Łotwy.
Dzień później, w sobotę 17 kwietnia swoje niebo zamknęła również Hiszpania, Włochy, Szwajcaria, Austria, Mołdawia, Słowacja, Węgrzy, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Czarnogóra, Słowenia, Rumunia i Serbia. Od południa zamknięte są terminale w Białorusi, Ukrainie i europejskiej części Rosji. Sporadyczne loty wykonywane są w Bułgarii i Grecji.
Linie lotnicze m.in. LOT, Lufthansa odwołują loty. Do poniedziałku, 19 kwietnia latać nie będzie Ryanair. Komunikacja lotnicza praktycznie nad całym kontynentem jest sparaliżowana. W europejskiej przestrzeni powietrznej odwołanych może być 16 tys. lotów, podczas gdy normalnie jest ich ok. 22 tys. - podaje Eurocontrol. Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych oszacowało, że światowe linie lotnicze ponoszą w związku z erupcją i odwołaniem lotów straty rzędu 200 mln USD dziennie.
Zdaniem ekspertów, popiół z wulkanów może spowodować nagłe wyłączenie silników samolotów odrzutowych. Wykonywane mogą być jedynie loty na małej wysokości, poniżej podstawy chmury pyłu wulkanicznego (ok. 6 km). Bliscy tragedii byli pasażerowie holenderskich linii lotniczych KLM w 1989 roku, którzy udali się w podróż z Amsterdamu w Tokio. Nad Alaską chmura wulkanicznego pyłu spowodowała wyłączenie wszystkich silników maszyny, ale załodze po blisko 4 minutach bezwładnego lotu udało się ponownie uruchomić silniki.
Polecamy:
» Przestrzeń powietrzna nad Europą zamknięta
» Nowe połączenie z Poznania
» Zwolnienia w PLL LOT
» Milionowy pasażer Ryanair w Poznaniu
» Nowe połączenia krajowe Jet Air
» Lufthansa największym przewoźnikiem powietrznym Europy
» Spada ruch na polskich lotniskach
» Transport lotniczy przetrwa kryzys
» British Airways nie poleci na londyńskie lotnisko City
» Emiratem i Qantas informują o defektach Airbusa A380
» Ryanair nie będzie odprawiać bagażu
» SAS na skraju bankructwa?
» Mgła sparaliżowała Chiny
» LOT zamknął biuro w Rzymie
» Europa straci 6 powietrznych przewoźników?
» Olympic Airlines na sprzedaż
» Nowy rekord poznańskiego lotniska Ławica
» Lot notuje milionowe straty
/kfk, źródło: Pmedia, IIP/